wtorek, 10 czerwca 2014

4. Wróciła stara Emilie

Sorki że tak długo nie było rozdziału, za dużo spraw na łbie i brak weny :(
Dobra, do roboty.
A wy do czytania!
...................................
                                                              4

                                                    *** Emilie ***

Obudził mnie jakiś przepyszny zapach. Otworzyłam oczy usiłując się podnieść z łóżka, usiłując..właśnie..mój ukochany Mikuś przygwoździł mnie do łóżka swoją ręką. Spał w najlepsze. Był taki słodki.. co ja gadam, jest słodki, jest uroczy i jest mój . Na same te myśli się uśmiechnęłam pod nosem, delikatnie zdjęłam z siebie jego rękę po czym wstałam i zabierając po drodze ubrania udałam się do toalety. Spojrzałam w lustro, nie wyglądałam tak źle mimo rozczochranych włosów. Nie miałam worów pod oczami ani nic, to pewnie dlatego że zasnęłam choć raz bezpieczna i z myślą o tym że następnego dnia obudzę się z Michaelem.
Z chłopakiem którego kocham nad życie. Zaraz..ja to naprawdę pomyślałam? KOCHAM GO?
Ej no, kocham go .
Nie myśląc już o niczym wyskoczyłam z ubrań i wbiłam do kabiny prysznicowej. Spłukałam całe ciało i zaczęłam je myć ulubionym żelem o zapachu czekolady i truskawki. Wyszłam i wytarłam dokładnie ciało i oczywiście ubrałam się.
Zrobiłam makijaż.







Prysnęłam się mgiełką o zapachu truskawki i wyszłam z łazienki. Michael oczywiście dalej sobie spał. Chciałam podciągnąć rękawki bluzy do góry...ale ...przecież specjalnie ubrałam długie ubrania by zakryć blizny. Eh..ciężkie życie moje. Zaśmiałam się pod nosem i wyszłam..Kierowałam się w stronę z której pochodził ten cudowny zapach naleśników z syropem czekoladowym. Weszłam do kuchni, gdzie zastałam Caluma z fartuszkiem i patelnią w ręce. Wybuchnęłam głośnym śmiechem ponieważ w prawie całej kuchni było ciasto na nalesniki a sam Calum...był cały w mące.
- Chciałem zrobić naleśniki no i-
- Oh daj to..- Założyłam na siebie czysty fartuszek i odebrałam od chłopaka patelnię.
Po 20 minutach naleśniki były gotowe a kuchnia czysta bo kazałam Calowi ją posprzątać. Gdy chciałam już zdejmować fartuszek, poczułam na sobie czyjeś dłonie. A do ucha ktoś mi zachichotał. Jak myślę, Michael.
- A czemu moja księżniczka uciekła mi z łóżka hmm? - Wymruczał mi do ucha całując mój policzek.
- Bo mój książe słodko spał a księżniczka musiała zrobić mu śniadanie - Odpowiedziałam dając mu całusa w usta. Oderwaliśmy się od siebie i poukładałam talerze na stole.
10 minut potem.
Naleśniki zjedzone, talerze posprzątane. Jest okej. Tylko co teraz robić?
Postanowiłam pójść sobie poleżeć gdy usłyszałam ciche syczenie..syczenie?
Odwróciłam się za siebie, zza ściany wychylał się Luke.
- Chodź no - szepnął znikając.
Tak więc poszłam do jego pokoju, usiadłam na skraju łóżka i spojrzałam na chłopaka.
- Emilie...wiem...wiem zjebałem, wiem nie powinienem tego mówić ale-
- Nie powinieneś..- potwierdziłam.
- Daj mi dokończyć, jak myślisz dlaczego to wszystko robię? Dlaczego zniechęcam Mika do Ciebie?
- Bo mnie nie lubisz, to proste. - Wzruszyłam ramionami jakby była t najbardziej oczywista rzecz na świecie, lecz naprawdę strasznie to bolało. Być nieakceptowana przez przyjaciela chłopaka..
- Nie! Lilie naprawde myślisz że Cię nie lubie? Eh...- Westchnął cicho przybliżając się do mnie. - Podobasz mi się..w chuj.
- C-co kurwa? - Zrobiłam minę typu " Are you fucking kidding me"
- To kurwa. Odkąd CIę zbaczyłem..to wszystko dzieje się tak cholernie szybko. Zawsze były tylko laski na ruchanko i do widzenia..
- Wyrażaj się prosze - Upomniałam.
- Dobra dobra, zawróciłaś mi w głowie. Jesteś taka inna..tak strasznie inna od tych tapeciar w okół.
- Luke. teraz ja.. Rozumiem że CI sie podobam, ale.. ja kocham Michaela, a on chyba mnie.. Nic między mną a Tobą nie będzie..nic prócz przyjaźni . Tylko tyle potrafię Ci dać. Nic do Ciebie nie czuje..
- Rozumiem, dlatego chcę Cie kurewsko przeprosić za tą akcje z Michaelem ... To było z zazdrości, cholera..- Podrapał się po karku.
- Jest okej, - Uśmiechnęłam się przytulajac chłopaka.
- No  i zajebiście - Powiedział a ja się zaśmiałam i wstałam.
- Spadam polezec , siema - Wyszłam machając ręką. Luke, typowy wulgarny chłoptas.
Weszłam do pokoju Michaela i zamkniętymi oczami walnęłam się na łóżko., Ciut zabolało bo wylądowałam na czymś co jest miękkie i twarde równocześnie. Usłyszałąm chichot a już po chwili nade mną wisiał roześmiany Michael.
- I co ja mam z Tobą zrobić księżniczko? - Puścił do mnie perskie oko na co wybuchnęłam śmiechem.
- Nic, spać. - Wystawiłam mu język.
- Chyba kpisz.. po tym co mi zrobiłaś? A moje plecki takie wrażliwe..oj - Skrzywił się.
- Nie przesadzaj, jestes już dużą dziewczynką - Powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Ja dziewczynką? No i dobra, pff - Położył się obok mnie odwrócony do mnie plecami krzyzując ręce. Typowy foszek.
Usłyszałam cichy płacz. On płacze? Już po chwili zrozumiałam o co chodzi. Myśli że uwierze że on płacze? Hahaha, dobre. Położyłam rękę na jego torsie i przybliżyłam się do niego.
- Myślałam że coś będzie ale widzę ze trzeba Cię tylko i wyłącznie pocieszyć ..- Powiedziałam z udawanym przekąsem.
- Ejej, już mi lepiej - Znów wisiał nade mną całując moją szyję przechodząc co raz wyżej.
Usłyszeliśmy chrząknięcie i na raz oderwaliśmy się  od siebie. W drzwiach stał Ashton z kpiarskim uśmieszkiem.
- Chciałem zakomunikować państwu iż dzisiejszego wieczoru odbędzie się w chuj zajebista impreza w pubie " Ambix " i jesteście na nią zaproszeni. Macie być gotowi na dole o 20, także zdążycie się jeszcze bzyknąć. Żegnam . - Wyszedł.
Oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Idziemy? - Zapytał.
- Idziemy.

SORKA ZE TAK KRÓTKO ALE SERIO NIE WIEM JUŻ CO DALEJ. WENA XD BRAK MI JEJ:( HAHAHHA
















2 komentarze:

  1. Mówisz, że nie masz weny? Pożyczę ci. :D
    Np. na imprezie może być jakiś dym.
    Ktoś się z kimś pobije.
    W przypadku Emilie Luke z Michaelem.
    Albo, dojdzie do jakiegoś zamieszania w klubie.
    Michael znowu będzie musiał uratować Emilie.
    Coś tego typu. :d
    Pozdro. :D

    OdpowiedzUsuń