niedziela, 20 kwietnia 2014

1.

                                                                  *** Emilie ****

Szłam sobie spokojnie przez park dopóki nie usłyszałam szczekania psa. Tak, wiem. Kto by bał się psa.
Ale myślę że groźnego rottweilera każdy by się bał. Gonił mnie. Zaraz co? Zmierzał z tym zębatym pyskiem  w moją stronę a ja sobie stoje i myślę? Tak wiec zaczęłam spieprzać przed siebie. Biegłam nie patrząc dokąd dokładnie. Nie zwracałam uwagi na to że jestem już po za parkiem i wkraczam na tereny wodniste których unikam i nienawidzę z całego serca. Obejrzałam się za siebie, w sumie ciągle patrzałam za siebie i sprawdzałam jaką odległość dzieli pysk psa od mojej biednej dupy. A miało być tak pięknie, miałam iść na imprezę. Wszystko chuj strzela jak zwykle. Poczułam że lecę w dół. Ej co jest?
Mokro. Bardzo wszędzie mokro. Jestem w wodzie. Pod wodą. Dusze się. Znowu...
Macham rękami i nogami na wszystkie strony mając nadzieje że to w czymś pomoże. Na nic.
Braknie mi powietrza. Poddaje się. Po co dalej się starać? Ja umieram..
Ktoś łapie mnie w talii i podnosi na wierzch wody. Nie dobrze mi. Ciemno..ciemno wszędzie. Nie żyje?

***
- Ej , obudź się księżniczko - Ktoś klepał mnie po policzku. Otworzyłam oczy. Moja głowa znajdywała się na kolanach jakiegoś kolesia z kolorową czupryną.
Automatycznie się podniosłam.
- Co Ty kurwa robisz?! - krzyknęłam.
- Usiłuję Cię obudzić? W sumie już nie trzeba. I może ciszej trochę .. - Warknął zły chłopak.
- Ale jak widzisz już jestem obudzona.. czemu ja byłam pod wodą? To Ty mnie tam wrzuciłeś?! - wrzeszczałam. Mało pamiętam. Ej ! Właśnie. Miała być impreza. Co z nią?
- Porąbało cie?! - syknął wstając - Kurwa, ja ci ratuje dupe a ty jeszcze do mnie z mordą? Chyba nie wiesz do kogo mówisz księżniczko - Jego oczy dziwnie pociemniały.
- Ej, spoko już nie denerwuj się tak. Przepraszam - spuściłam głowę w dół. - Więc co ja tam robiłam?
- Myślisz że wiem? Widziałem tylko jak leciałaś, wiesz jak to wyglądało? - Chłopak zaczął się śmiać.
- DObra mniejsza już o to, jak się czujesz? - zapytał nieco łagodniej.
- W miarę. Zaraz...zaraz...ja.. mogłam umrzeć prawda? - popatrzałam mu w oczy. Dopiero zauważyłam jaki ładny kolor mają. Głęboka zieleń w odcieniach...hahaahah co ja gadam. Uratował i zniknie.
- Mało brakowało. - Odpowiedział obojętnym tonem. - Dobra, wstawaj księżniczko. - Podniósł mnie z ziemi podając mi mój telefon.
- Skąd go masz? Kto pozwolił Ci go tknąć? I nie nazywaj mnie księżniczką .. - Otrzepałam się z piachu. Tylko po co jak i tak jestem cała mokra?
- Nie takim tonem kurwa..- syknął znowu. Co z nim nie tak? - Będę nazywał Cię jak ja tego chce rozumiesz? Po za tym jak mam do Ciebie mówić skoro nie wiem jak się nazywasz? - Zrobił minę typu " Are you fucking kidding me?" - Gdzie tu logika .. - westchnął.
- Emilie  , a kim ty jesteś żebym nie mówiła do ciebie "takim tonem" - zapytałam z wyższością w głosie.
- Kimś o kim możesz pomarzyć w łóżku.. - puścił mi oczko. Co za gnój. - A teraz chodź. - Złapał mnie za rękę.
- Gdzie? - zapytałam. Gdzie on mnie ciągnie?
- Do raju .. - prychnął pod nosem , śmiejąc się. Wpakował mnie do jakiegoś czarnego auta. Luksusowe. Bardzo.
- Jeśli myślisz że zgwałcisz mnie i zabijesz to grubo się mylisz.
- Co Ci po tej ładnej główce chodzi? I pustej.. - zaśmiał się odpalając auto. - Teraz tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.. - dodał po cichu. Myślał że tego nie usłyszę? Coś nie wyszło.
Dlaczego ja do cholery mu uległam? Przecież miałam iść na imprezę a nie włóczyć się z jakimś.. nie dobra..koniec tego. Siedzę cicho. Bo przecież do niego nie wolno takim tonem.

***
Stanęliśmy przed jakims sporym budynkiem. Ugh, sory to willa.
Bardzo ładna. O takiej mogłam tylko pomarzyć.
Wysiedliśmy z auta. I weszliśmy do środka.
- Chodź, przebierzesz się. - powiedział cicho.
- Słucham?
- A co, zamierzasz chodzisz mokra? Wiesz jak dla mnie spoko, w sumie fajne kształty ci odstają - uśmiechnął się szyderczo. Co za debil.
Skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Dupek - syknęłam.
Chłopak stanął powodujac że wpadłam na jego plecy.
- Co powiedziałaś?
- N-nic . - Patrzył na mnie teraz...czarnymi oczami. To już nie był ten chłopak co godzinę temu.
- Powtórz to kurwa... no dalej! - krzyknął przyciskając mnie do ściany. Jęknęłam z bólu. Co on robi?
- D-dupek - jęknęłam cichutko - przepraszam - dodałam.
Puścił.
- No, lepiej. Na przyszłość pamiętaj jak do mnie się zwracasz kocie - przygryzł dolną wargę po czym wprowadził mnie do ogromnej sypialni. Ładnie pachnie.
Otworzył szafę i podał mi szare dresy i czarną koszulkę z logiem Nirvany .
- Tam jest toaleta, idź się przebierz .... księżniczko - wskazał palcem na białe drzwi. Weszłam do środka. Jedyne co udało mi się wykrztusić to " WOW" .  Ładnie tu .
Ściągnęłam z siebie mokre ubrania i rzuciłam w kąt. Nie będą mi już potrzebne. Ubrałam ubrania chłopaka którego w dalszym ciągu imienia nie znałam . Zauważyłam grzebień więc przeczesałam grzywkę i zeszłam na dół.
Siedział na kanapie i grał na gitarze. Dobrze mu to wychodzi.
- Nie wiedziałam że grasz.. - powiedziałam .
- Nie ładnie tak się skradać - zaśmiał się.
- Ja po prostu cicho szłam mistrzu, jak masz na imię? - zapytałam siadając obok. Chłopak odłożył gitarę i popatrzał się na mnie. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Michael, ładnie wyglądasz. - Zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość. - I jeszcze pachniesz mną, idealnie księżniczko - wyszeptał mnie do ucha gilgocząc ustami jego płatek. Przeszedł mnie dreszcz. Dziwnie na mnie działa. Sposób w jaki mówi...STOP. Maleńka uspokój główkę.
- A więc Michael - odsunęłam go od siebie kładąc ręce na jego klatce piersiowej. - Zawieź mnie do domu.
- Nie.
- Jak to nie? - oburzyłam się.
- Po prostu, nie.
- To po coś mnie tu przywiózł, jezu. Cześć - wstałam z zamiarem odejścia lecz uniemożliwił mi to ból na nadgarstku. Michael przyciągnął mnie do siebie powodując że upadłam na jego kolana. Poprawił mnie jak małe dziecko i posadził na sobie okrakiem przodem do siebie.
- C-co Ty robisz?
- Muszę coś zrobić..uświadomić Tobie że.. - przyssał się do mojej szyi. Co on robi? Usiłuję go od siebie odepchnąć lecz na nic. Ej..całkiem miło. Ałć! Ugryzł mnie.
- Ałł...Michel przestan - syknęłam z bólu.
Chłopak kawałek oddalił usta by polizać to co tam narobił i przetarł opuszkiem palca.
- Co Ty zrobiłeś? czemu to tak piecze? - pomasowałam obolałe miejsce.
- Sama zobacz - ruchem głowy wskazał na wiszące na ścianie lustro. Podeszłam do niego . Spojrzałam na szyję. O MÓJ BOŻE! Miałam ogromną malinkę. Cała czerwona.
- Michel co to?! Czemu to zrobiłeś? - krzyknęłam. Chłopak podniósł się na nogi. Ojć.
- Michel? - oblizał usta. - Brzmi spoko, jak to co? Teraz nikt się już do Ciebie nie zbliży księżniczko. Jesteś moja - uśmiechnął się z pogardą.
- O czym Ty mówisz? Jesteś jaki popierdolony człowieku, lecz się nara - Wyszłam trzaskając drzwiami.
Szłam przed siebie nie zwracając uwagi na to ze co raz bardziej oddalam się. Nie wiem gdzie jestem. Nie znam tej dzielnicy. Londyn to nie małe miasto..
Poczułam coś mokrego na nosie, ptak na mnie nasrał? Nie.. no super.. to "tylko" deszcz. Po minucie lało niesamowicie. Zmokłam jak szczur. Pomimo tego szłam dalej przed siebie.
Po chwili podjechało do mnie znajome czarne auto. Westchnęłam. Znowu on?
Uchyliła się szyba.
- Wsiadaj księżniczko - zmierzył mnie wzrokiem. - Oj spuścić się na chwile z wzroku i już mokra. Nie ładnie - pokręcił głową.
- Przestań mówić do mnie księżniczko! - krzyknęłam tupiąc nogą.
- Kiedy tak się zachowujesz, a po za tym księżniczka brzmi lepiej niż Emilie. Wsiadaj - powiedział.
- Nie. - szłam dalej a on jechał wolno obok mnie.
- Nie będę tysiąc razy powtarzał, wsiadaj albo Ci pomogę - warknął.
Jezu, znowu zaczyna.
Wsiadłam do tego cholernego auta i odjechaliśmy.
- Gdzie tym razem? Do Twojego domu? Kolejna malinka? Bo jedna nie starcza prawda? najlepiej tak mnie niszczyc po kolei, emocjonalnie i fizycznie. Mnie i moje ciało. Sprawia Ci to radość? Wiesz jak to boli? Może z początku faktycznie jest całkiem przyjemnie ale jak już gryziesz to umieram - wymachiwałam rękoma w powietrzu a Michael się śmiał.
- Z czego się śmiejesz? - warknęłam ilustrując dokładnie jego zarys twarzy. Przystojny .
- Z Ciebie księżniczko, słodko się denerwujesz. Ale teraz się ucisz zanim dostanę nerwa przez Ciebie - powiedział. Dobra..siedziałam cichutko jak myszka.
- Dokąd mnie wieziesz?
- Do Twojego domu - mruknął.
- Nie zapytasz gdzie mieszkam? - zdziwiłam się.
- Nie.
- Więc ja-
- W Twoim telefonie jest wszystko kochanie. Siedź już cicho - powiedział znudzony.
Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Wysiadłam, no nie całkiem. Pociągnął mnie z powrotem za rękę.
- Co znowu? - warknęłam.
- A buzi na pożegnanie? - zrobił minę zbitego szczeniaczka.
- Chyba sobie kpi- Nie było dane mi dokończyć gdy usta chłopaka wylądowały na moich. Odwzajemniłam pocałunek z przyjemnością. Co? Z przyjemnością? Emelie serio? Oderwaliśmy się od siebie.
- Teraz możesz iść, do zobaczenia księżniczko. - Puścił mi oczko i odjechał gdy zamknęłam za sobą drzwi.
Stałam jak słup soli. Byłam w szoku. Jestem w szoku. Co to było? Dotknęłam opuszkiem palca swoich warg. Gorące jak jego.
Weszłam do domu nie zważając na to jak jestem ubrana.
- Gdzieś Ty kurwa znowu się szlajała? - usłyszałam rozgniewany głos ojczyma. Jezu...zaczyna się piekło. Znowu - A co to za ubrania? Ty szmato puściłaś się?! - wydarł tą głupią mordę rzucając się w moim kierunku.
Zaczęłam biec przed siebie po całym domu. Rzucając różne rzeczy pod jego nogi. Był już blisko gdy przewróciłam wielką lampę powodując że tępy chuj się wywrócił. Prychnęłam z uśmiechem i wyskoczyłam przez okno. Wstał. Doganiał mnie. Był co raz bliżej. Ha! Auto jedzie, idealnie zdąże przebiec. A on nie.
Przebiegłam przez drogę wskakujac w jakieś krzaki. Wyciągnęłam z kieszeni dresów telefon. Chciałam zadzwonić po policję gdy nagle w kontaktach rzucił mi się opis " AMichel" Zapisał swój numer na samej górze.. no nieźle.
Nie myśląc nad tym co robię kliknęłam " zadzwoń" . Po chwili usłyszałam jego zachrypnięty głos.
- Pomóż mi. - szepnęłam.
- Kim jesteś...księżniczka?
- Tak kurwa. Pomóż mi słyszysz ? Proszę Cie Michel.. - szeptałam.
- Dlaczego szepczesz?
- Mój ojczym chce mnie zatłuc.. on.. znowu. . - poczułam napływające mi do oczy łzy które od razu starłam .- Jestem obok mojego domu, w ogromnych krzakach koło żółtego budynku. Przyjedź, proszę..pomóż mi. - płakałam do telefonu. Tak. Teraz już płakałam, nie bałam się okazania słabości. Miałam powód.
- Za minutę jestem.
Rozłączył się.

- No chodź tu suko, niech ja Cię tylko znajde... zapierdole cie na samym początku mała kurwo..- głos ojczyma robił się co raz głośniejszy. Zblizał się. A ja zmęczona mocno oddychałam. Zatałam sobie usta gdy zbliżył się na niebezpieczną odległość. Starałam się oddychać jak najciszej. Odszedł..Nie..
Ałłł! Boli. Ciągnie mnie za włosy. Rzuca mną o chodnik. Czekam na kolejny cios przyciskajac powieki. Lecz nic takiego się nie dzieje. Otwieram jedno oko. Rejestruje wszystko dokładnie dookoła. Otwieram drugie oko. Michael okłada pięściami mojego ojczyma który powoli traci przytomność. Z nosa sączy mu się strumień krwi. Podobnie jak z wargi oraz brwi.
- Michel, starczy. Naprawdę, zabijesz go! - złapałam za ramię wściekłego chłopaka.
- Nikt, rozumiesz kurwa? Nikt nie będzie dotykał w taki sposób mojej księżniczki - Krzyknął kopiąc w brzuch leżącego chuja. Splunął na niego i odwrócił się w moją strone. Z wargi leciała mu krew.
Nie myśląc o niczym rzuciłam mu się w ramiona i płakałąm jak małe dziecko. Przytulił mnie..szeptał mi do ucha gładząc moje włosy. Czułam się przy nim taka bezpieczna.
 - Nie wrócisz dzisiaj do domu księżniczko - szepnął całując mnie w czoło.
- Ale-
- Zostaniesz u mnie. - Powiedział biorąc mnie na ręce. Nie rozumiem, przecież umiem chodzić. Ale nie odzywam się żeby go jeszcze bardziej nie zdenerwować.
Wsadził mnie do auta na miejsce pasażera. Sam wsiadł przed kierownicę i odpalił samochód.
Przymknęłam powieki. Za dużo wrażeń jak na dzisiaj..najpierw ten pies, potem woda, omało nie tracę życia. Denerwujące Michael, malinka, potem ojczym a teraz ratujący mnie Michael. On cały czas zmienia nastrój. Nie rozumiem go. Raz się go boje a zaraz potem nie chcę go puścić..powoli odpływałam...
Zasnęłam.

*********************************************************
Dobra dobra, koniec. Podoba się?:D
Trochę długo pisałam, ale dobra, ważne że w ogóle jest. Mam nadzieje że wam się spodoba.
Jeśli tak to liczę na komentarze :)) 

8 komentarzy:

  1. śliczna bohaterka główna ta Emelie, ma aska?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu extra! pisz dalej myślałam że jak nie o 1D to nie fajnie ale jest super a nawet lepiej niż myślałam czekam niecierpliwie na drugi rodział pozdro ; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Faajny <3 Pisz nastepneee <3

    OdpowiedzUsuń
  4. masz talent kobietko dalej dalej ; ***

    OdpowiedzUsuń
  5. satała na tle?-,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwiska z dużej litery kochanie:*
      Na tle jest Michael ;)
      Emilka jest na nagłówku, po za tym sama się zgodziła jak masz z tym jakiś problem to bardzo mi przykro. Maść na ból dupy znajdziesz w każdej aptece. Tak myśle.

      Usuń
  6. O kurwa *--* opłacało się czekać :) Masz talent kochana <3 Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się niebawem :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Daeelej świetny ; *** Pisz dalej . Michael *_*

    OdpowiedzUsuń