- Zostaniesz u mnie. - Powiedział biorąc mnie na ręce. Nie rozumiem,
przecież umiem chodzić. Ale nie odzywam się żeby go jeszcze bardziej nie
zdenerwować.
Wsadził mnie do auta na miejsce pasażera. Sam wsiadł przed kierownicę i odpalił samochód.
Przymknęłam powieki. Za dużo wrażeń jak na dzisiaj..najpierw ten pies,
potem woda, omało nie tracę życia. Denerwujące Michael, malinka, potem
ojczym a teraz ratujący mnie Michael. On cały czas zmienia nastrój. Nie
rozumiem go. Raz się go boje a zaraz potem nie chcę go puścić..powoli
odpływałam...
Zasnęłam.
Obudził mnie delikatny powiew wiatru i coś rażącego..w skórę..w oczy. Słońce? Wiatr? Otworzyłam oczy.
Leżałam na puchatej miękkiej pościeli w ogromnym , pieknie pachnącym łóżku. Czuje jego zapach..to jego pokój? Ej, co ja tu robię?
Przypomniała mi się wczorajsza sytuacja. Ano tak.
Spałam w majtkach staniku i koszulce. Zauważyłam to dopiero gdy zeszłam z łóżka. To koszulka Michaela. Tak sądze. Napis "Slipknot" . Całkiem dobry zespół, z resztą co mnie to teraz obchodzi.
- Gdzieś się wybierasz księżniczko?- Usłyszałam czyjś zachrypnięty głos. Normalnie nie poznałabym . Ale po słowie " księżniczko" można wywnioskować tylko jedno, Michael. Uśmiechnęłam się lekko.
- Spałeś ze mną w jednym łóżku ? - Zapytałam zdziwiona. No troche nie halo co?
- A nawet gdyby to co? Przeszkadza Ci to w czymś?
- Koleś, znamy się zaledwie dwa dni. - Przewróciłam oczami. O dwa dni za dużo.
- And ? - Znów ten jego słodki usmiech.
- Spałeś tu.. czy nie?
- Nie. - Podniósł się z łóżka.
- Więc co t-
- Patrzałem jak śpisz.
- Jesteś psychiczny?
- Nie. Po prostu wyglądasz pięknie kiedy śpisz. To tak samo jak człowiek wpatruje się w swojego szczeniaka* jak śpi. - Prychnął.
Zaśmiałam się. Ale ma porównania.
- Masz - podał mi torbę z ubraniami. Tak sądzę.
Zajrzałam do środka. Tak, ubrania.
- Skąd? - Spojrzałam na niego gdy już szedł w stronę drzwi.
- Ta wiedza odmieni coś w Twoim życiu ? - mruknął zamykając za sobą drzwi. Super. Witamy znów starego Michaela.
Ubrania w stylu...rockowym. Mmm, lubię.
Weszłam do łazienki gdzie wzięłam ciepły prysznic. Wreszcie. Wyszłam i wysuszyłam ciało.
Wyciągnęłam z torby bieliznę którą założyłam, czarna jak wszystko co znajdowało się w tej torbie.
Nałożyłam na siebie ubrania . Zauważyłam na bluzce i czapce metkę. Zapomniał odciąć?
'Matko..sama czapka za 99zł a bluzka za 299 .. czyli jednak był w sklepie.
Założyłam biżuterię, na końcu torby znalazłam tusz do rzęs, błyszczyk i podkład. O jak miło.
Skorzystałam oczywiście i zrobiłam delikatny makijaż.
Huhuhu, co my tu mamy. Perfum Michela. A psiknęłam się, aco.
Będę nim ładnie pachniała. Bez przesady . Z PRZESADĄ .
Zeszłam na dół. Tyle drzwi, tyle pomieszczeń. Jeden chłopak.
Otworzyłam te na końcu korytarza. Jak się okazało weszłam do kuchni . Wow?
- No jesteś księżniczko, jedz. - Michael wskazał ręką na talerz z goframi, omnomnom.
Nawet go tutaj nie zauważyłam, byłam zbyt zafascynowana wyglądem tej kuchni.
- Widzę że lubisz ciemne kolory..a włosy masz jak tęcza - zaśmiałam się.
- Włosy to co innego niż to co jest wokół maleńka - podszedł do mnie - pachniesz mną. - mruknął wąchając kosmyk moich włosów. Zapomniałam wspomnieć że pryskałam perfumem na wszystkie strony?
- Podoba mi się to księżniczko - pocałował mnie w policzek i wyszedł zostawiając mnie samą z talerzem gofrów. Co właśnie się wydarzyło?
***
Talerz opróżniony a mój umysł wciąż zajmowała jedna cholerna myśl.
" W co on kurwa się bawi?" .
Usłyszałam dźwięk gitary elektrycznej, perkusję i śpiew.
Szłam w kierunku tego dźwięku. Doszłam pod czerwone drzwi, bez wahania je otworzyłam.
4 chłopaków, w tym Michael grali na gitarach i śpiewali. No, to znaczy nie zupełnie.
Na gitarze grała trójka chłopaków. Taki szatyn, blondyn który też śpiewał i Michael. A drugi blondnyn z loczkami grał na perkusji. Czo to ma być?
Chyba mnie nie zauważyli bo kontynuowali dalej.
Po zakończeniu piosenka postanowiłam się odezwać.
- No brawo - skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Księżni.. Emilie? - Poprawił się Michel co mnie zdziwiło.
- Nie mówiłeś mi nic że masz zespół.
- MamY - poprawił chłopak z loczkami uśmiechając się w moim kierunku .
- Dobrze, przepraszam. Więc jeszcze raz. Nic nie mówiłeś mi że MACIE zespół - zatrzepotałam rzęsami na co chłopcy się zaśmiali. Prócz jednego, tego szatyna. Cały czas siedział cicho i bawił się struną od gitary. Nie raczył nawet się przywitać.
- Chłopacy to jest Emilie - Michael wskazał na mnie ręką. - Może byście się przedstawili idioci?
- Jestem Luke ślicznotko - blondyn z mikrofonem w ręku odezwał się jako pierwszy, puszczając mi oczko. Jest bardzo przystojny, ale widać od razu że cwaniaczek.
- Ahston - uśmiechnął się miło w moją strone loczek.
- Calum - mruknął cicho szatyn nie spuszczając wzroku z gitary. Dziwny koleś.
- Słuchaj księżniczko - popatrzałam na Michaela - Dzisiaj mamy koncert - zrobił skwaszoną minę - jedziesz z nami?- zapytał drapiąc się po karku.
- Jeszcze się pytasz?! - wydarłam się. - No pewnie że jade, jezuu a będziesz śpiewał?
- Raczej tak. - kiwnął głową.
- No to super ! O której?
- ZARAZ .
- O...mam jechać tak? - wskazałam na swój ubiór.
- A w czym problem? Na naszych koncertach przychodzą prawie sami ludzie ubrani w ciemne kolory. No chyba że jeszcze rozwrzeszczane faneczki z kisielem w gaciach .. - prychnął.
- Ej ej, w każdym razie one cię kochają. Szanuj je - zwróciłam uwagę.
- Kochają moją kase - uśmiechnął się wstając.
- Daj spokój..kochają twój talent i to jaki jesteś - westchnęłam.
- A jaki ja jestem?
- Ty sam już to najlepiej wiesz - puściłam mu oczko wychodząc. Poszłam przejrzeć się w lusterku. W porządku.
***
- Lilie jedziemy! - Usłyszałam znajomy głos. To chyba ten blondyn..jak mu tam, Luke?
- Lilie? - zapytałam unosząc jedną brew do góry.
- A coś nie pasuje? Jesteś piękna i delikatna jak lilia wodna skarbie - puścił mi oczko.
Też mi podryw, na takie gadki pewnie wyrywa mnóstwo lasek do łóżka.
- Luke...Lukier - wybuchłam śmiechem.
- Lukier?
- No a jak, słodki aż za bardzo przesłodzony Lukier - zaśmiałam się mijając go w przejściu.
Wszyscy udaliśmy się do ogromnego czarnego auta. Wygląda jakby był dziesięcioosobowy .
Weszliśmy do środka. Bo jest dziesięcioosobowy idiotko..
Przez całą drogę chłopcy się wygłupiali i śpiewali, prócz szatyna. Postanowiłam napisać sms do Michaela i zapytać o niego. Tak więc wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam:
Ja - Dlaczego ten Calum siedzi tak cicho?
Po chwili mój telefon zawibrował.
M- Nie przejmuj się nim, zawsze zachowuje się tak w towarzystwie dziewczyn..normalnie zachowuje się jak my. Potrzebuje czasu x
Ja - Rozumiem..
M - Nie rozumiesz.
Zaśmiałam się głośno, tym samym zwracając na siebie uwagę wszystkich. Michael tylko pokręcił głową a później sam zaczął się śmiać.
***
- Daleko jeszcze? - jęczałam.- Ile można jechać na koncert?
- Jeszcze 10 minut piękna , wytrzymasz - powiedział Luke. Siedział obok mnie i ciągle się do mnie szczerzył. Mam coś na ryju czy jak? Ale uśmiech ma nieziemski, to muszę przyznać.
W pewnym momencie zaczęło nieziemsko cuchnąć .
- Ja jebiee...Ashton - Michael westchnął głośno.
- No wiem że jebiesz, w końcu to twoja sprawka - loczek wybuchł śmiechem podobnie jak ja.
Każdy kto siedział przy oknie , otworzył je na oścież .
Smród nie ustępywał .
- Dobra, teraz serio. Który to? - Michael rozejrzał się po wszystkich. Siedzieliśmy w jakby boksie, kierował jakiś obcy koleś. Pewnie ich prywatny kierowca.
Spojrzałam na Luka który zatykał nos. Calum uśmiechał się patrząc w telefon. A Aston cicho chichotał, był cały czerwony ze śmiechu.
- Ashton naprawdę? Tylko na tyle cię stać? - w końcu odezwał się szatyn. No wreszcie!
- Powiesz mi ze zrobisz to lepiej?
- Hahahaha, no i wydało się! - Luke krzyknął śmiejąc się.
- Ale to nie ja..po za tym z takiego bąka powinno się być dumnym - Loczek tłumaczył się machając rękami w powietrzu. Reszta się śmiała.
- Dobra dobra, wszystko wiemy. - Michael.
Po paru minutach smród odleciał w pizdu. Jezu nareszcie, zaczynałam się już przyzwyczajać do tego smrodu HAHAHA.
***
Podjechaliśmy pod jakiś ogromny okrądły budynek. Wyglądał jak wielki tort dla olbrzyma .
Weszliśmy do środka, pełno ciemnych korytarzy. Weszliśmy do pomieszczenia w którym było dużo ubrań, jedzenia i sprzętów takich jak gitara czy mikrofon.
Chłopcy rzucili się na jedzenie. Później się przebrali.
- Za 5 minut na scenie - w głośnikach było słychać jakiś głos.
Chłopcy zaczęli szybko się ogarniać. Michael podszedł do lustra, natapirował pare kosmyków włosów i psiknął lakierem. Ach więc tak wygląda jego technika na tak świetną fryzurę.
- 3 minuty.
Ashton męczył się z czarnym butem Nike a Calum polerował gitarę. Zaś Luke siedział spokojnie na kanapie jak gdyby nigdy nic i bawił się swoim kolczykiem w wardze. Spojrzał na mnie i poklepał miejsce obok siebie na znak bym usiadła.
Tak zrobiłam.
- Dlaczego nie szykujesz się? - zapytałam.
Chłopak delikatnie się uśmiechnął jakby z pogardą.
- Jestem gotowy, cały czas byłem. - puścił mi oczko.
- Jesteś jedyny z nich, taki spokojny i ogarnięty.
- Zapomniałaś dodać że jeszcze nieziemsko przystojny i seksowny. Prawda
- Gówno prawda - prychnęłam krzyżując ręce na piersiach.
- Siku prawda - wystawił mi język. A to cwaniaczek.
Zaczęłam się śmiać.
- Minuta.
- Sraczka prawda - kontynuowałam .
- Ee.. klocek prawda - zaśmiał się podnosząc dupę z kanapy tak samo jak ja.
- 40 sekund.
Powoli wychodziliśmy z pomieszczenia.
- Kupa prawda - wzruszył ramionami zabierając gitarę.
- Kupsko prawda, oh serio? Koniec tego świństwa - zaśmiałam się.
- Świństwa to my możemy robić po koncercie, jakie tylko zechcesz i kiedy. - Po raz tysięczny w dzisiejszym dniu puścił mi oczko. Był taki słodki i seksowny. Ale nie dla mnie. Jakoś bardziej...Michael jest inny..inny na swój sposób. Jezu kobieto przestań o nim myśleć! To drań który cię bzyknie i zostawi. Nie prawda!
Kłóciłam się z własnym sumieniem.. Prawda prawda, nie widzisz tego jak ślini się na twój widok?
On nie jest psem..nie jest.. Poczekamy zobaczymy. Zobaczymy.
Chłopcy weszli na scene , mnie zaś pokierowano do pierwszego rzędu.
Fani piszczeli i darli się. W większości same dziewczyny. Wszystkie za bramką, tylko nie ja. Ja miałam ławeczkę przed bramką. Uśmiechnęłam się do Michaela. Po paru minutach ich gadania usłyszałam pierwsze dźwięki..spokojne dźwięki gitary.
Nagle wszystko jakby jebło i zrobiło się głośno. Na gitarze elektrycznej zaczął grać Michael, a AShton walił w perkusyjne bębenki .
Usłyszałam ten znajomy głos...Michael < moment trwa od 0:35 do 0:43 w linku jest zaznaczone>
Ma głos jak główny wokalista w Green Day .
** Po koncercie, inaczej 3 godziny później **
- Księżniczko teraz musimy jechać do studia, to znaczy do radia bo trzeba nagrać piosenkę i-
- Z chęcią posłucham.
- 3 godziny to nie za dużo?
- Zdecydowanie za mało.
Wszyscy szybkim krokiem wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do auta.
Tym razem podróż trwała tylko jakieś 10 minut.
Weszliśmy do studia gdzie chłopcy usiedli na krzesełkach, a ja za kamerą.
Zaczęło się nagranie . Bardzo mi się podobało. Chłopcy mają wielki talent. W szczególności ten Luke, świetnie śpiewa. Ma taki męski głos i spojrzenie...powalające. Calum troszke jęczał, ale tylko troszkę. Michael wytłumaczył mi wcześniej że przy dziewczynach zachowuje się inaczej więc rozumiem.
Na końcu nagrania chłopcy odrzucili instrumenty które musiał pozbierać kierowca a sami wybiegli ze studia drąc się i skacząc jak małpy jacy są szczęśliwi że już koniec. Troche dzieciiiiiii.
Wyszłam ze studia z nadzieją udania się do domu. Mała przeszkoda. Każdy był otoczony fankami. OSOBNO.
Podeszłam do grupki dziewczyn które rozmawiały z Michaelem. Nawet mnie nie zauważył..żałosne. W pewnym momencie jakaś gruba ryba zaczęła śpiewać, a Michael wpatrywał się w nią jak w obrazek. Co to ma być? Jezu..i tak śpiewać nie umie. Moja babcia pod prysznicem kiedyś robiła to o wiele lepiej. A on gapił się na nią jak na cudo. Dlaczego ja jestem zazdrosna o tego dupka?! Bo go kochasz.
Hahahaha, całkiem dobry żart. Zobaczymy za pare dni kiedy nie będziesz mogła przestać o nim
myśleć. NIE.
No ile można? Oparłam się o jakiś samochód. To trwało i trwało.. z resztą niech każdy sam zobaczy. Nawet nagrałam to badziewie. Śliniące się dziewczynki do Michaela. O boże..
https://www.youtube.com/watch?v=qlc2EPEUTnE
NIE! STOP! MOMENT! Nie jestem zazdrosna, to nie są śliniące się dziewczynkia fanki które zasługują na szacunek. Dziewczyna śpiewa ładnie . Cofam wszystkie obraźliwe rzeczy na ich temat. Lecz na Michaela nie.
***
Dość tego! No ile kurwa można. Naprawdę rozumiem 5 czy 10 minut ale nie pół godziny! Nie, w sumie to już godzina. Idę stąd.
Oderwałam się od auta i szybkim krokiem poszłam w nieznanym mi kierunku.
Szłam jakąś ciemną uliczką gdy ktoś nagle rzucił mną o ziemię, patrzałam z góry. Mało widziałam.
Ciemno tu. Ał boli. Moja głowa. Nieznajomy podniósł mnie za ubrania i przycisnął do ściany.
- No maleńka, teraz się zabawimy - wysyczał. Obleśny typ. Capiło mu z mordy alkoholem.
- Ja nie dziecko, nie potrzebuje zabawy - splunęłam mu w twarz.
- Nie pyszcz tak głupia uczo, wyrucham cię raz dwa i po sprawie - zaśmiał się w ohydny sposób. Zaczął szarpać moją koszulkę. Co za drań.. szarpałam się z nim.
Usiłowałam odepchnąć go od siebie z całej siły, pomocy? Poczułam łzy spływające po moim policzku. Płakałam. Płakałam a wręcz łkałam jak małe dziecko prosząc o pomoc. Kogo? Co mam mu powiedzieć? Zostaw mnie? Ponieważ się boję. Dostałabym tylko w twarz. Teraz oczekiwałam najgorszego...zaraz ściągnie mi spodnie, swoje już ściągnął. Nie patrz w dół, nie patrz w dół.
Ej, co jest? koniec zabawy? Na tym polegała jego zabawa? Otworzyłam oczy.
Michael nawalał pięściami pijaka i kopał w podbrzusze . No ładnie.
Za to ja nie potrafiłam powstrzymać płaczu i płakałam jak mała dziewczynka..zagubiona w swoim ..mieście.
Dlaczego ciągle to mi przytrafiają się takie okropne rzeczy? Miałam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Wszystkim, co myślę o pijakach i napaleńcach. O tym jak bardzo nienawidzę swojej pojebanej rodziny jeśli rodziną można to nazwać. O tym jak bardzo chciałabym zniknąć, zapaść się pod ziemie..umrzeć..cokolwiek.
Michel kucnął przede mną patrząc na moje ręce. Sprawdzał czy mam jakieś siniaki. Tak myślę.
- I znowu ratuje ci dupe księżniczko - westchnął cicho.
Nie potrafiłam opanować już płaczu.
- Księżniczko? Ty płaczesz? - zdziwił się. Tak, przecież to takie dziwne że księżniczka też ma uczucia.
Że ją też boli.
***************************************************************
No ja tak bardzo chciałam pisać dalej! Ale to idealny moment na zakończenie. :)
Komentować obserowować,cokolwiek. :) Enjoyyyy
Jezu cuudo !! :)) czekam na next <3
OdpowiedzUsuńZajebiste. <3
OdpowiedzUsuń